Od roku powinnam być Violettą Verdas. Jednak nie... Nadal jestem ta szara, smutna Violetta Castillo. Uciekłam z własnego ślubu. Nie było tak, że nie kochałam Leona. Bardzo go kochałam. Nie mogłam jednak za niego wyjść... Przed ślubem przyszła do mnie jego mama. Powiedziała mi, że jeśli kocham Leona to za niego nie wyjdę... Zaczęła mi grozić. Bałam się jej.
-Czy ty Leonie Verdasie bierzesz tą oto Violettę Castillo za żonę? - Zapytał ksiądz
-Tak, biorę - Powiedział Leon i z uśmiechem na mnie popatrzył.
-Czy ty Violetto Castillo bierzesz Leona Verdasa za męża?
-Nie, przepraszam - Wyszeptałam i wybiegłam z kościoła
Teraz mam 21 lat i nadal jestem sama... Zostałam piosenkarką. Nikt oprócz moich braci, Fede i Marco, oraz ich dziewczyn, Lu i Fran, nie wie gdzie jestem. Bardzo chwiałabym znów spotkać Leona. Wytłumaczyć mu to wszystko. Niestety, Leon został w B.A Podobno przez pół roku mnie szukał ale w końcu się poddał i związał się z Sarą Baroni... Lara to moja kuzynka, która uważa się za lepszą.
Może dlatego, że jest blondynką? Dzisiaj po raz pierwszy od roku będę w Buenos Aires. Właśnie ląduję. Na lotnisku zauważam Federico. Biegnę do niego i go przytulam.
-Ale ja się za tobią stęskniłam! - Mówię
Po chwili poszliśmy do starego domu mojego i Leona. Wspomnienia wróciły... Poczułam łzy płynące po moich policzkach.
-Pomyślałaś o nim? - Zapytał mój brat
Pokiwałam głową i przytuliłam się do niego. Chwilę później zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Stali tam wszyscy. Leon też... Szybko zatrzasnęłam drzwi. Nie wiem dlaczego. Tak odruch. Nie było tam Sary co wydało mi się dziwne.
Obsunęłam się po drzwiach. Po chwili podszedł do mnie Federico. Spojrzał na mnie i wszystkiego się domyślił. Widziałam błysk w jego oku. Miał pomysł. Wyszedł przed dom i zaczął coś mówić do innych. Ja wróciłam do mojej sypialni. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać.
*Federico*
Wyszedłem na dwór do reszty i opowiedziałem im o moim planie.
-Fede! To jest genialne! - Krzyknęła moja dziewczyna i przytuliła się do mnie.
Po chwili poszli sobie. Wróciłem do domu i kazałem Violi ubierać się na dzisiejszą imprezę.
-Jaka impreza? - Pyta się mnie Viola
-Twoja powitalna. U Marco i Fran.
-Dobra... Pójdziesz już? Muszę się przebrać...
Violetta
-Spoko. Pamiętasz jeszcze gdzie oni mieszkają?
-Tak, nie martw się - Powiedziałam i zamknęłam za nim drzwi.
Przejrzałam się w lustrze. Zobaczyłam 21 letnią dziewczynę ubraną w dziecinne ciuchy.
Przebrałam się i zrobiłam sobie zdjęcie.
Po chwili ruszyłam w stronę domu mojego brata i mojej najlepszej przyjaciółki. Otworzyła mi Włoszka.
-Hej, Vilu... Ale ty się zmieniłaś!
-Ty też Fran! - Krzyknęłam przytulając się do Franceski
Poszłyśmy razem do salonu. Siadłam na kanapie i zaczęłam gadać z dziewczynami.
*Federico*
Zaraz po tym jak wzeszedłem z domu Violi zadzwonił do mnie Leon. Powiedział mi, że widział Viole. Zakochał się w niej znowu. Opowiedziałem mu o moim planie. Każdy mi mówi dzisiaj, że jestem genialny. Coś w tym musi być!
*Violetta*
Fran zawołała mnie do kuchni.
-Violu, poszłabyś po cole? Ja tutaj muszę ogarnąć Andresa, który się upił i tańczy na stole.
-Spoko, nie ma sprawy - Powiedziałam, a gdy wyszłam z kuchni zobaczyłam Garniera śpiącego pod stołem.
Gdy weszłam do piwnicy ktoś zamknął za mną drzwi.
-EJ! OTWÓRZCIE!
-Nie wypuścimy was dopóki się nie pogodzicie! - Odkrzyknęła mi Włoszka
-Ale tu jestem tylko ja... - Jęknęłam i obsunęłam się po drzwiach
-Cześć - Usłyszałam jakiś głos. Z cienia wyłonił się Leon.
-Co? Czemu? Heee?
-Słuchaj, powiem krótko i na temat. Nadal cię kocham i kochać będę. Kocham cię jak wariat. Codziennie mi się śnisz. Marzę, że kiedyś znowu będziemy razem.
-Skoro cały czas mnie kochasz to dlaczego byłeś z Sarą i 23 innymi dziewczynami?! Czemu wykorzystywałeś je i zostawiałeś?!
-Chciałem żeby cierpiały tak jak ja cierpiałem! Załamałem się po twoim wyjeździe!
-Nie myśl, że Ci to wybaczę!
-Nawet nie myślę! - Odezwał się szatyn
Po chwili pocałowaliśmy się. Padliśmy na podłogę strącając przy tym kilka butelek coli. Wciąż się całowaliśmy.
*Federico*
-Fede idź zobacz czy się nie pozabijali... - Powiedziała do mnie Francesca
Posłusznie poszedłem do piwnicy. Przyłożyłem ucho do drzwi. Nic nie usłyszałem. Oni się pozabijali czy co?! Zajrzałem przez dziurkę od klucza. Zobaczyłem kilka przewróconych napojów. Po chwili zobaczyłem Leona opartego o ścianę, który głaskał Violę po włosach oraz Vilu opartą o klate Leona.
Otworzyłem im drzwi.
-Idziecie na impreze? - Zawołałem wesoły. Cieszę się ich szczęściem.
*Violetta*
Jak ja tęskniłam za Leonem! Jak ja mogłam bez niego wytrzymać 2 lata?!
Poszliśmy na imprezę. Po pół godzinie się zmyliśmy. Pojechaliśmy do mnie.
-Coś do picia? - Zapytałam
-Nie, dzięki... Wolę coś innego... - Mruknął zalotnie całując mnie po szyi.


Poszliśmy do sypialni. Zaczęłam rozpinać jego koszulę. On zdjąć moją sukienkę. Po chwili byliśmy nadzy. Padliśmy na łóżko. Wiadomo co się później stało. 
*Następnego dnia*
Rano wstałam o 5 rano. Musiałam pójść do łazienki. Zaczęłam wymiotować. Pomyślałam o jednej rzeczy. Zrobiłam test ciążowy. Czekanie na wynik było dla mnie wiecznością... Zobaczyłam tam...
